Restauracja Smak Ukraiński jest w posiadaniu Fundacji św.Władimira odpowiedzialnej za promocję ukraińskiej kultury. Znajduje się obok "Piwnicy Wernyhora", miejsca spotkań ukraińskich studentów z UJ.Jest tam również kaplica zaprojektowana przez Jerzego Nowsielskiego.
Tutaj możesz za dodać swoje ulubione miejsce w Krakowie i okolicach.
R E K L A M A
Ostatnie opinie...
Oceniany przez D (Cała Polska), 2011-02-11
Kawiarnia Ukraiński Smak jest moją ulubioną w Krakowie. To miejsce ma duszę. Lubię spędzać tam czas w przerwie między wykładami i po nich. Jak mam gdzieś zaprosić znajomych to tam. I zazwyczaj trafiam na miłą obsługę:) Polecam!
Oceniany przez Krzysztof (Kraków), 2009-07-01
Świetne miejsce - bardzo dobra kuchnia, najlepsza obsługa w Krakowie. Zupy - rewelacja - zdecydowanie 5, przystawki podobnie, nieco gorzej wygląda sprawa z daniami głównymi, jednak i tak oceniam je na solidną 4.
Trudno zgodzić mi się z osobą oceniającą Ukraiński Smak w 2007 r - byłem tam wczoraj na miłej kolacji, przyszliśmy po 21, zostaliśmy uprzejmie (jak zawsze - choć uwaga techniczna - kelnerzy są nad wyraz uprzejmi i pomocni, kelnerka nieco mniej, jednak także oceniam ją nad wyraz pozytywnie).
Polecam zupy - wszystkie :) oraz wina krymskie. Prawdziwa rewelacja, za każdym razem gdy tam przychodzę przypominają mi moje wakacje '07 spędzone w Jałcie. Polecam!
Oceniany przez Mira (Krakow), 2007-07-21
Lubimy Lwowskie piwo... dlatego czesto bywamy w restauracji Smak Ukrainski. Niestety...oprocz pieknych wnetrz..i dosc dobrej kuchni (malo przypominajacej smakowo orginalną ukrainską)...niczego wiecej nie mozemy pochwalic... Kelnerzy obsluguja jakby robili łaskę, długo trzeba czekać na realizację zamówienia. Gdzieś, z glebi kuchni dobiega ledwie slyszalna muzyka, często...włoska...A jesli juz ukrainska to w kółko ta sama. Dawno też musieliśmy zapomnieć o muzyce na żywo...pozostała tylko w reklamach....Taka niby atrakcja. Od 20 tej rozpoczyna się przygotowanie do zamknięcia restauracji...kawiarni jeszcze wcześniej. Potencjalni goście odsyłani są "z kwitkiem", ogródek pogrążony jest w ciemnościach...aby czasem komuś nie przyszło do głowy tam usiąść. Tak więc chyba przyjdzie nam jeździć na piwo do Lwowa....bo tutaj prawdopodobnie nikt nie słyszał o ukraińskiej gościnności.