Nowy Jork, mafia, gangsterzy, "ojciec chrzestny" - to wszystko co możesz spotkać w pubie Omerta. Miłe, przytulne, ciche miejsce w pobliżu gwarnego Placu Nowego, pozwoli Ci zanurzyć się w klimacie nowojorskim lat 50-tych i 60-tych. Zaśpiewa Ci sam Frank Sinatra, Nat King Cole oraz piękna Doris Day. Jeżeli choć przez chwilę chcesz być Ojcem Chrzestnym, musisz przyjść do Omerty, usiąść w wygodnym fotelu, zapalić cygaro i wypić amaretto z bourbonem. Jeżeli Twój ulubiony film to "Ojciec chrzestny" - nie możesz nas ominąć. Don Vito Corleone i cała rodzina jest z nami. Zdjęcia z filmów, plakaty, książki i ciekawostki związane z "familią" spowodują, że spędzisz niezapomniany wieczór. Zapraszamy również na pokazy kultowych filmów gangsterskich. Mafia i piękne kobiety na wielkim ekranie tylko w Omercie. W każdą środę nowy film. Join The Corleone Family.
Tutaj możesz za dodać swoje ulubione miejsce w Krakowie i okolicach.
R E K L A M A
Ostatnie opinie...
Oceniany przez Jacek (Kraków), 2011-01-17
A wystarczy zapytać czy można coś zjeść, informacja o tym nie musi wisieć na ścianach. I bądź pewna, nic nie trzeba udowadniać.
Oceniany przez Ala (Kraków), 2011-01-16
Zgadzam się. Ta nieszczęsna zapiekanka to tylko przykład tego, że traktuje się tu klienta jak intruza, który jedynie narusza subtelną równowagę tego wysokiej klasy lokalu.
A przykład z wnoszeniem do restauracji własnego piwa jest zupełnie nietrafiony. W Wierzynku oferują również napoje, w Omercie jedzenia nie ma. A nikt nie ma obowiązku wywróżyć sobie że z jedzeniem z sąsiedniej Coci można przyjść do Omerty. I zastanawiam się, jak należy udowodnić, że jest to na pewno jedzenie z sąsiedniej Coci, by nie zostać wyproszonym..
Oceniany przez Ania (Krakow), 2011-01-15
nie chodzi juz nawet o zapiekanki ale kulture obslugi klienta
Oceniany przez Marlena (Kraków), 2011-01-15
Koza, chyba nie byłaś nigdy w Alchemii, skoro takie rzeczy wypisujesz. Ok, do np. Wierzynka też by mi do głowy nie przyszło wchodzić z własnym jedzeniem, ale, proszę cię, to chyba nieco inna "kategoria wagowa"... Proponuję najpierw wybrać się tu i ówdzie, poznać klimat Kazimierza, a dopiero później komentować...
Oceniany przez Jacek (Kraków), 2011-01-10
Jakby koleżanka Asia się trochę zainteresowała tematem to wiedziałaby, że do Omerty można przyjść z jedzeniem z sąsiedniej Coci.
Oceniany przez Asia (Przemyśl), 2011-01-08
Na tą stronkę wpadłam przypadkiem, i zaintrygował mnie temat....zapiekanek. Ale jak i w OPIUM, w BEERGALLERY można bez problemu wejść z zapiekanką. Nikt nie robi z tego tytułu problemu, więc myślę że i OMERTA powinna wreszcie pozwolić, skoro nie mają tam nic do jedzenia do zaoferowania.
Pozdrawiam serdecznie.
Asia
Oceniany przez Koza (kraków), 2011-01-05
A u mnie było inaczej:) Byłam głodna, więc stwierdziłam, że pójdę na zapiekankę, a piłam piwko w Omercie. Z tym, że podeszłam do baru i zapytałam, czy można przyjść z zapiekanką. Usłyszałam, że własnego jedzenia wnosić nie wolno. I doszłam do wniosku, że słusznie. To tak, jakbym weszła do innego lokalu z ciechanem miodowym, zamówiła obiad i to piwo sobie do tego obiadu piła. Na 100 % właściciel by się nie zgodził. A tam szczerze mówiąc, to nie znam pubu na Kazimierzu, gdzie wolno w środku (nie mówię o ogródkach) zjeść zapiekankę przy piwie. Nie wolno w Alchemii, w Barace, pewnie po prostu nigdzie, bo zapach zapiekanki (np z rybą) jest okropny:)
Oceniany przez Marlena (Kraków), 2011-01-04
Aaaa, widze, ze to standard z tymi zapiekankami, a myslalam, ze tylko ja mialam takiego pecha. Mimo, iz grzecznie zjadlam swoja zapiekanke przy wejsciu na wycieraczce (byl mroz i nie chcialam marznac na dworze; dla niewtajemniczonych: na krakowskim Kazimierzu zapiekanki sprzedawane sa w ilosciach hurtowych i nikt w pubach/barach nie robi problemu, jak siadzie sie przy piwie z zapiekanka), zostalam poinstruowana, ze "po dyskusji z kolega ustalono, iz nie zostane obsluzona".
Na pytanie dlaczego nie mozna jesc w srodku zapiekanek (chociaz wszedzie na Kazimierzu mozna) uslyszalam:"bo nie"; do tego, ze jestem ich "gosciem" i "mam sie zachowywac" , poza tym do do dziewczyny za barem nalezy sie zwracac per "Pani" - slowem: klub emerytow i rencistow rodem z PRLu, sztywniacka atmosfera zupelnie niepasujaca do Kazimierza. Poza tym, wystroj nijaki, knajpa zupelnie bez klimatu. A szkoda, bo wybor piw naprawde duzy...
Oceniany przez Max (Krakow), 2010-12-17
Witam,
Rzeczywiscie tez byla taka akcja z zapiekankami jak bylismy ze znajomymi...ale szczerze...jak bym wszedl do Wierzynka ze swoim piwem to tez by mnie pewnie wyprosili a nijak to nie swiadczy o obsludze. Lokal ciekawy ale jednak poza duza iloscia piwa nie ma "tego czegos". W pubie jednak licza sie ludzie i piwo wiec piwo jest a jak sie przyjdzie ze znajomymi to pierwszy punkt tez jest wpypelniony.
Pozdrawiam
Max
Oceniany przez Iwona (Kraków), 2010-04-27
Niestety pomimo dużego wyboru piw obsługa pozostawia dużo do życzenia. Razem ze znajomymi zostaliśmy dość obcesowo wyproszeni (wyrzuceni), gdyż w środku naszej zabawy przynieśliśmy sobie zapiekanki. Pierwszy raz zdażyło się nam coś takiego na Kazimierzu.